Aktualności


Stypendia TAPLO

W 2017 roku stypendium Taplo za promocję Liceum Ogólnokształcącego im. Henryka Sienkiewicza we Wrześni w środowisku otrzymali:

Julia Graczyk i Sebastian Michalak.

JuliaSebastian




Piknik - podziękowania

I Galeria - Piknik u Sienkiewicza»

II Galeria - Piknik u Sienkiewicza»

Dyrekcja Liceum Ogólnokształcącego im. Henryka Sienkiewicza we Wrześni oraz Zarząd Towarzystwa Absolwentów i Przyjaciół Liceum Ogólnokształcącego im. Henryka Sienkiewicza we Wrześni serdecznie dziękują za wkład w organizację „II Pikniku u Sienkiewicza”, który odbył się 11 czerwca b.r.
Składamy podziękowania następującym osobom i instytucjom:
Powiat Wrzesiński
Gmina Września
Gmina Miłosław
PBS Spółdzielcza Grupa we Wrześni
PIMAX Piotr Rogoziński
Państwo Wróblewscy
Typograf
Cukiernia "Sowa"
PSS Społem
Średzka Spółdzielnia Mleczarska „Jana”
Piotr Kluk
Wytwórnia Klimatu.



Stypendia TAPLO

W roku 2016 Towarzystwo Absolwentów i Przyjaciół Liceum Ogólnokształcącego we Wrześni przyznało dwa jednorazowe stypendia

za pasję w gromadzeniu wiedzy,
za inwestowanie w rozwój osobowości,
za promocję szkoły w środowisku...

Otrzymali je Katarzyna Piechnik i Szymon Siuda. Wyróżnienia te zostały wręczone podczas "Uroczystości pożegnania Absolwentów", która odbyła się w dniu 29 kwietnia 2016 roku.



Młoda twórczość

Nie ma jak to domowe remonty! Porządkując szuflady znalazłam tekst z kabaretu studniówkowego.Cieniusieńki papier, któraś to już kopia maszynopisu, ale tekst można odczytać i z rozrzewnieniem się uśmiechnąć. Nie znam Autora/Autorów, nie znam daty. Myślę, że to późne lata siedemdziesiąte lub początek osiemdziesiątych. Uczciwie przyznaję, że nie mam wielkiego pomysłu i żadnej pewności, ale proszę nie wymagać zbyt wiele od emerytki.:-)
Może jednak ktoś się do tego "grzechu" przyzna? :)))).
Pozdrawiam serdecznie.
Jadwiga Zdrojewska



Konkurs - fabuła wybranej części Trylogii

Galeria - Skany fabuły»

Opowieści powstały w wyniku pracy zespołowej podczas Pikniku u Sienkiewicza, w ramach konkursu przygotowanego i prowadzonego przez Mirka Jadryszaka.​



Piknik - podziękowania

Galeria - Piknik u Sienkiewicza»

Dyrekcja Liceum Ogólnokształcącego im. Henryka Sienkiewicza we Wrześni oraz Zarząd Towarzystwa Absolwentów i Przyjaciół Liceum Ogólnokształcącego im. Henryka Sienkiewicza we Wrześni serdecznie dziękują za wkład w organizację „Pikniku u Sienkiewicza”, który odbył się 13 czerwca b.r.
Składamy podziękowania następującym osobom i instytucjom:
P. Dionizy Jaśniewicz, Starosta Wrzesiński
P. Zbigniew Skikiewicz
P. Janusz Bukowski
Lek. Joanna Wiaderek
Lek. Maciej Paciorkowski
PSS Społem we Wrześni
Wrzesiński Ośrodek Kultury
Cukiernia Szwarc
„Wytwórnia Klimatu”
Średzka Spółdzielnia Mleczarska „Jana”.



Piknik u Sienkiewicza

Dyrekcja Liceum Ogólnokształcącego im. Henryka Sienkiewicza we Wrześni
oraz
Zarząd Towarzystwa Absolwentów i Przyjaciół Liceum
zapraszają na
"Piknik u Sienkiewicza" w dniu 13 czerwca 2015 r.
Spotkajmy się, dowiedzmy, co u nas słychać, przypomnijmy sobie szkołę i samych siebie, porozmawiajmy... A i zabaw trochę w planie i sportu trochę i muzyki i strawy dla ciała odrobina.
Rozpoczynamy o 14:30 w szkole.
Chętnych zapraszamy na wspólną modlitwę, bezpośrednio przed piknikiem, we wrzesińskiej Farze o godz. 13:00.
Potwierdzeniem uczestnictwa w pikniku będzie uiszczenie do dnia 3 czerwca 2015 r. wpisowego w wysokości 25,00PLN od osoby na konto Towarzystwa nr 65 9681 0002 0022 1463 0195 1803. W tytule prosimy wpisać: Piknik u Sienkiewicza oraz swoje imię i nazwisko.



I po balu

Galeria - I Bal Absolwentów»

Już po pierwszym balu Absolwentów i Przyjaciół Liceum. Było pięknie i radośnie. Dziękujemy, że byliście. Kolejny bal za rok!



PODZIĘKOWANIE

Zarząd Towarzystwa Absolwentów i Przyjaciół Liceum Ogólnokształcącego im. Henryka Sienkiewicza we Wrześni składa serdeczne podziękowania wszystkim instytucjom, przedsiębiorcom oraz osobom prywatnym, za udzielone wsparcie, które umożliwiło organizację I Sienkiewiczowskich Swawoli - balu Absolwentów i Przyjaciół LO - 24. stycznia 2015 r.
Wszystkim Darczyńcom dziękujemy!

Starostwo Powiatowe we Wrześni
Urząd Miasta i Gminy we Wrześni
EKKA A. Kufel
PSS SPOŁEM
Z.U.N.iH. H. Czwajda
ELEKTROMARKET Z. Brzóstowicz
EFEKT L. i W. Wleklińscy
CHEMZBYT R. Kapciński
TYPOGRAF Z. Karcz, G. Orwat
MOTO-AUTEX H. Wachowiak
Cukiernia SZWARC A. Smodlibowski
MPT PIK
GS Samopomoc Chłposka Września
Gabinet Lekarski S. Domański
GS Dominowo
Firma MAKRIS M. Kryszewska
Firma GRANTEX G. Frąckowiak
Restauracja MARGERITTA
Kwiaciarnia KAPRYS A. Radoszewska
Restauracja SJESTA
GRAPH-PACK
Hotel KOSMOWSKI
Cukiernia SOWA
Firma SABINA
Zakład Fotograficzny J. Kwiatek
Wiadomości Wrzesińskie
ZAFIKS A. Fiksa
Firma GUMIENNY
Firma MATTEO JUREWICZ
Kino TRÓJKA
PIMAX P. Rogoziński
Błażej Smektała
P.P.H.U. TERMEL PLAST
IMAGE E. Gizelska
Salon ELEGANCJA D. Andrzejczak-Mucha
FARMA URODY Nowy Folwark
Salon Urody GLAMOUR
Grzegorz Baranowski
P.P.H.U. JOKER J. Czerniejewska



100 lat!

"Opowieści budynku" Jubileuszowa gazeta okolicznościowa»
Spektakl "Mury"»
Plakat autorstwa Karoliny Ignaszak»

„Stąpaj ostrożnie, stąpasz po wspomnieniach”
Co mógłby powiedzieć sędziwy, 100-letni już budynek naszej szkoły, gdyby miał taką możliwość? Zacznijmy od tego, że miał możliwość i że powiedział. Naprawdę. Czy jest ktoś, kto nie usłyszał?

Gdybym miał niebios wyszywaną szatę
Z nici złotego i srebrnego światła,
Ciemną i bladą, i błękitną szatę
Ze światła, mroku, półmroku, półświatła,
Rozpostarłbym ci tę szatę pod stopy,
Lecz biedny jestem: me skarby – we wspomnieniach,
Więc ci rzuciłem wspomnienia pod stopy;
Stąpaj ostrożnie, stąpasz po wspomnieniach. (Yeats William Butler „Poeta pragnie szaty niebios”)

Myślę, że autor, gdzieś tam w swoich zaświatach, miłosiernie wybaczy mi, że naruszyłam pierwotną tkankę jego wiersza, zastępując słowo ”marzenia” słowem „wspomnienia”.  W przedziwny jednakże i dość nieoczekiwany sposób te dwa znaczenia połączyła bliźniacza więź, kiedy nadszedł 14 października 2011 roku – dzień oficjalnych obchodów jubileuszu 100-lecia budynku naszego LO. Jako ludzie mamy gdzieś głęboko ukryte, choć nie zawsze uświadomione, pragnienie bycia częścią większej i przez to ważniejszej niż my sami całości. Marzy się nam, że w ogromnej mgławicy dziejów żaden człowieczy pyłek nie jest ani przypadkowy, ani zbędny i że wreszcie są jakieś niewidzialne więzy, które pierwszy pyłek łączą z ostatnim, przekazując tajemne słowa. W tym pamiętnym dniu niewidzialne stało się na chwilę widzialne i marzenie dzięki wspomnieniom mogło się ziścić. Wszystko nam przypominało, że historia wraz z nami się nie zaczyna i nie kończy, że opowiadamy ją wielopokoleniowo, podając sobie pałeczkę jak w wielkiej sztafecie. I że o wszystkim, czego nie zapisały szkolne kroniki, protokoły i dokumenty, pamiętają mury. Oswojeni z ich codzienną obecnością zobaczyliśmy, jak są pojemne, ile ludzkich losów zagarniają i przechowują, ile uczuć wsiąkło w ściany i zostało w nich na zawsze. Kto o tym myśli, każdego dnia otwierając i zamykając za sobą szkolne drzwi, tak wdzięcznie nazwane przez prof. Bulczyńskiego drzwiami do przyszłości? Czasami więc dobrze jest się zatrzymać w tej drodze „tam” i „z powrotem”, przystanąć w galopie, otworzyć oczy, wytężyć słuch...
W poszukiwaniu piękna ukrytego w murach wyruszył z aparatem fotograficznym i bystrym okiem prof. Jarosław Bulczyński. Na jego zdjęciach zobaczyliśmy urodę różnych detali architektonicznych naszego budynku, ale spośród nich najbardziej wzruszający okazał się napis na belkowaniu strychu: „Hominem quero” (szukam człowieka). Nikt wcześniej nie miał pojęcia o jego istnieniu, nie wiemy, kiedy i czyja ręka go utrwaliła. Czy był to może jeden z uczniów prof. Leciejewskiej, czy może prof. Kuchnowskiego? A może napis ma tyle lat, ile liczy sobie budynek i wyryła go nie polska, ale niemiecka ręka? Jedno jest pewne: ręka znała język łaciński i była myśląca, a słowa ukryte na wysokościach dziś brzmią niczym świadectwo, dodajmy szlachetne i – chyba nikt nie wątpi – zobowiązujące. List do potomnych wreszcie i ku radości adresata (całkiem możliwe niebieskiej) został odczytany. Może tylko trzeba by zawarte w nim zaklęcie częściej powtarzać, pamiętając o jego sile i o tym, że to, co przechowuje strych – zgodnie z symboliką antropologiczną – zawsze odzwierciedla jasność rozumu i zbliża do nieba... Magia, prawda?
Takich niezwykłych jubileuszowych doświadczeń było więcej i nie sposób dotknąć ich wszystkich słowem. Miał ten jubileusz – wbrew oczywistym prawom fizyki - zdecydowanie więcej niż jeden środek ciężkości. Oto dla przykładu gazetka okolicznościowa – zamieszczone w niej wspomnienia tworzą mozaikową narrację, z której wydobywa się obraz budynku naszego LO jako miejsca przez to szczególnego, że szczególni ludzie przeżywali tu szczególne chwile. Czytam i myślę sobie, że ciągle wiem o tej szkole za mało. Czytam i myślę sobie, że częściej niż tylko od święta można by być dumnym z tych murów, które dla tak wielu (nie tylko) absolwentów do dziś pełne są żywych znaczeń i wzruszeń. Sentyment? Coś więcej – uderzające we wszystkich zebranych zwierzeniach przekonanie, że to miejsce może trwale i wiele dać tym, którzy chcą i umieją wziąć. Czyż nie należał do nich już wrześnianin, Stanisław Zamysłowski, który jako polski uczeń pruskiej szkoły, mieszczącej się na początku XX wieku w budynku naszego LO, a później jako uczeń poznańskiej Marii Magdaleny otrzymał od samego cesarza Wilhelma list gratulacyjny za wybitne osiągnięcia w nauce? Załącznikiem do wyróżnienia była propozycja przyjęcia obywatelstwa niemieckiego. Oczywiście odrzucona. Tę nietuzinkową postać wywołał z odległej przeszłości, gawędząc o ludziach i zdarzeniach, były dyrektor LO, Zenon Suchorski. Niezwykłą wymowę miała też przywołana przezeń historia Niemek, absolwentek ulokowanej w naszym budynku niemieckiej szkoły z mrocznego czasu okupacji. Starsze już panie po wielu latach nawiązały kontakt i w dowód życzliwej przyjaźni zasadziły przed gmachem liceum kasztanowe drzewo. Dyrektor wspominał, jak w prywatnej rozmowie pokazywały mu zdjęcia ze swoich szkolnych, wrzesińskich lat, na których widnieją, krocząc ulicami miasta w pochodzie Hitlerjugend. Opowiadał, jak w poczuciu winy przepraszały za to, w czym brały udział, nie wiedząc zupełnie i nie rozumiejąc, w co naprawdę zaplątała ich dziecięce dusze podła ideologia. Jak widać jednak, wielka historia, najbardziej nawet zbrodnicza, nie może zmiażdżyć wszystkiego. Są fale, które odbijają się o brzeg i nieoczekiwanie wracają odmienione prostotą szlachetnych gestów i poruszeń serca. To się tu naprawdę zdarzyło, a więc ciągle się zdarza. Hominem quero...
14 października 2011 roku pod jednym jeszcze względem zasłużył na miano wyjątkowego – to był dzień spacerów, dosłownie i w przenośni. Przechadzka po piętrach szkoły, takie historyczne przejście po epokach. Z mroków rozświetlanych nieśmiałym blaskiem małej lampki wyłaniała się urządzona na parterze surowa szkoła pruska, na pierwszym piętrze zaś rządził ze swoimi absurdami socrealizm (tutaj też, w ideologicznie neutralnej, wydzielonej przestrzeni można było obejrzeć wystawę prac plastycznych, a w uroczym kąciku wpisać się do księgi pamiątkowej). Drugie piętro zaanektowała nowoczesność, której spektakularnym atrybutem stał się pieczołowicie przez uczniów skonstruowany Hiperrobot. To jeszcze nie koniec atrakcji. Na wirtualny co prawda, ale niezwykle uroczy spacer ulicami Wrześni, której już nie ma, zabrał nas emerytowany nauczyciel historii w naszej szkole prof. Marian Torzewski. Przechodziliśmy od zdjęcia do zdjęcia z narastającą przyjemnością i ze wzruszeniem. To nie była przechadzka dla zabicia czasu, ale dla jego odkrycia. Domy, ulice, pomniki i ludzie utrwaleni w obiektywie. Dotykała nas swoim nostalgicznym spojrzeniem przeszłość, u niektórych budziła żywe wspomnienia, u wszystkich wywoływała przedziwny sentyment. To był niezapomniany spacer w przestrzeni długiego trwania miasta, w którym wprawdzie ulice zmieniły swoje imiona, ale ludzie tak samo wciąż marzą, by zatrzymać swój czas i nie minąć bez śladu.
Wreszcie ukoronowanie wieczoru, zawał wyobraźni, zbiorowa palpitacja serca, zachwyt pomieszany z rozrzewnieniem, czyli „Mury”. Cokolwiek by napisać, będzie nie dość. Świetny scenariusz Marty Grzechowiak, absolwentki naszego LO, naprawdę rewelacyjna gra aktorów, których poprowadziła mistrzowsko swoją reżyserską ręką prof. Jolanta Grześkowiak. Był śmiech i były łzy – jak w życiu. Ze zranionych przez głównego bohatera X murów szkolnych rzeczywiście wysączyła się opowieść. Czy ktoś z widzów przypuszczał, że będzie to jego własna? Magia, prawda? Odprawiliśmy na scenie dziady wrzesińskie, wywołaliśmy w teatralnym obrzędzie duchy przeszłości, a tak naprawdę bliższe i dalsze wspomnienia: szaleńcze porywy, radosne olśnienia i rozczulające nieśmiałością gesty, smutki, gorzki posmak w ustach i codzienne rozpacze. Ciche marzenia, małe tęsknoty, młodzieńcze zniecierpliwienie w trudach wydobywania się na wolność i własność siebie samego, strategiczną grę z historią, żeby oszukać (oby skutecznie) zło i głupotę, nie dać się stłamsić, nie żyć papierowo, zauważyć i spotkać, dotknąć, nie pogubić się, nie zmarnować, nie ulec... Za życia chociaż raz potknąć się o prawdziwy kamień filozoficzny, a nie o byle głaz, jakich wiele. Zdążyć pokochać i być szczęśliwym, zanim się minie raz, choć może nie na zawsze... Ten spektakl był jak szczególne życiowe resume, choć może młodsza część widowni nie podzieli tej opinii. Wszyscy ci jednak, którzy mają proporcjonalnie do wieku więcej wspomnień i z tej racji częściej odwracają wzrok, zgodzą się ze mną, a raczej z Mickiewiczem, bo to jego słowa brzmią mi uporczywie na przedłużeniu „Murów”:

Polały się łzy me czyste, rzęsiste
Na me dzieciństwo sielskie, anielskie,
Na moją młodość górną i durną,
Na mój wiek męski, wiek klęski;
Polały się łzy me czyste, rzęsiste…

Może ktoś trochę szalony, ale też głęboko poruszony „Murami” pokusi się o zebranie wrażeń i opinii widzów w różnym wieku? To przedstawienie z pewnością na to zasługuje. Zasługują na to wszyscy, którzy w nim zagrali. Mam nadzieję, że są z siebie zadowoleni i dumni, bo choć w życiu tyle rzeczy się dzieje, to nie wszystkie są ważne, a ta była. I czekaliśmy na nią całe sto lat. Warto było. Naprawdę.

P.S. (1) Na początku uroczystości pani Joanna Ganowicz reprezentująca departament edukacji Urzędu Marszałkowskiego w Poznaniu powiedziała w swoim oficjalnym wystąpieniu to, czego wymaga kurtuazja: że ma zaszczyt, że jej miło, a aula jest piękna i mury mają długą tradycję. Po obejrzeniu spektaklu, przedstawicielka tej samej instytucji, pani Wanda Grzybek poprosiła (nieoficjalnie) o mikrofon i żegnając się, serdecznie podziękowała, choć już nie musiała, a głos wyraźnie jej drżał. Zobaczyć w urzędniku autentycznie wzruszonego człowieka – bezcenne...

P.S. (2) W zorganizowanie jubileuszu zaangażowali się uczniowie oraz nauczyciele, których tu nie sposób wymienić z imienia i nazwiska. Nie można jednak nie powiedzieć, że to prof. Ewa Sławska była spiritus movens całego przedsięwzięcia. Tego samego, które trwale wsiąkło w mury i stanie się częścią kolejnych opowieści.
Renata Czaja, 31.10.2011.



O okolicznościach oddania do użytku nowego gmachu szkolnego

"Wiadomości Wrzesińskie" o 100-leciu budynku LO»

Już po oddaniu do składu i druku okolicznościowego wydawnictwa pt: „Na pamiątkę 100-lecia budynku Liceum Ogólnokształcącego im. Henryka Sienkiewicza we Wrześni. 14 października 2011” znalazłem ciekawe informacje dotyczące uroczystości oddania do użytku nowego gmachu szkolnego w 1911 roku. Nie „zdążyły” one znaleźć się w wymienionym wydawnictwie, a są uzupełnieniem zawartych tam treści. Podane niżej fakty znajdą się za to w wygłaszanym dziś okolicznościowym wykładzie.

I Stary budynek szkoły
Budynek przy ulicy Schloßstrasse 14, potem Zamkowe,j obecnie Harcerskiej 5, z którego do nowego gmachu przenosiła się w 1911 roku „szkoła wyższa”, jest zwykłą kamienicą. Według źródeł na przełomie XIX i XX w. wybudował ją Willi Rauhudt, prawdopodobnie ten sam, który w 1908 roku wybudował kamienicę Warszawska 16. Trudno określić, kiedy kupiło ją, przejęło w inny sposób lub też wydzierżawiło państwo pruskie. W każdym razie jako właściciel kanienicy figuruje ono w dokumentach z czasu I wojny światowej a więc już po wyprowadzeniu stamtąd szkoły. U progu II Rzeczypospolitej kamienicę przejął Skarb Państwa (Polskiego), który w 1924 roku przekazał budynek miastu. Przez cały okres II RP mieściły się w tej kamienicy szkoły - najpierw Szkoła Wydziałowa Żeńska, potem Szkoła Powszechna Żeńska (nr 2). W czasie okupacji hitlerowskiej krótko pracowała tam szkoła dla dzieci polskich (Schule für polnische Kinder), później był tam jeden z internatów dla dziewcząt z niemieckiej szkoły średniej działającej w gmachu gimnazjum i liceum. W Polsce Ludowej do czasu wybudowania nowego budynku, czyli do 1961 roku funkcjonowała tam Szkoła Podstawowa nr 2 (koedukacyjna).>

II Otwarcie nowego gmachu
Dwa poznańskie, polskojęzyczne dzienniki, w tych samych numerach – 243 i z tą samą datą – wtorku, 24 października 1911 roku pisały:
„Kurier Poznański”: „Września. Poświęcenie wyższej szkoły. Piszą nam: W zeszły piątek odbyło się tutaj uroczyste poświęcenie nowej wyższej szkoły miejskiej w obecności przedstawicieli miejscowych władz miejskich i państwowych. Obecny był także prezes regiencji poznańskiej p. Krahmer. Nowy gmach stanął kosztem 240 tys. marek.”
„Dziennik Poznański”: „Otwarcie wyższej szkoły we Wrześni. W piątek 20 b. m. odbyło się uroczyste otwarcie miejskiej wyższej szkoły we Wrześni, zbudowanej za 240 000 marek. W akcie tym uczestniczyli: prezes rejencji, prowincjonalny radca szkolny, liczni urzędnicy z miasta i okolicy oraz dzieci szkolne z swoimi nauczycielami i nauczycielkami. Po odpowiednich przemówieniach prezes rejencji wręczył ordery trzem radcom miejskim. Akt otwarcia zakończył się śniadaniem u kupca p. Kamińskiego.”
Wrzesińskie niemieckojęzyczne pismo „Wreschener Stadt – und Kreisblatt” (nr 126 z wtorku 24 października 1911 roku) uściśla, że odznaczeni odebrali Order Korony Pruskiej IV klasy. Jako lepiej poinformowane, będące „bliżej” opisywanych wydarzeń, pisze, że byli nimi dwaj (!) radcy (rajcy, radni) miejscy, kupcy - Mendel Miodowski i Hermann Ziegel. Z innych źródeł wiadomo, że Mendel Miodowski był Żydem, właścicielem min. posesji i zabytkowego dziś domu przy ulicy Warszawskiej 10 (do Miodowskich należał też dom przy Warszawskiej 25). Hermann Ziegel działał natomiast min. w żydowskim Towarzystwie Opieki nad Chorymi, co wskazuje, że również był Żydem. Trzecim odznaczonym był Niemiec Heinrich Hauff budowniczy gmachu szkolnego i kilku innych budynków w mieście (m.in. przy Poznańskiej 28, współczesnym wrześnianom znanym z np. firmowego sklepu „Tonsilu”).
Wrzesińska gazeta pisze również, że ten znaczący dla miasta dzień zakończyło śniadanie w lokalu Kamińskiego („ein Frühstück im Kaminski’schen Lokal”). Dla wrześnian sprzed stu lat lokalizacja restauracji była tak oczywista, że o niej nie pisano, ale dla współczesnych wrześnian okazała się trudna do wskazania. Na podstawie różnych źródeł udało się jednak ustalić, że lokal ten mieścił się przy Schloßstrasse 16, obecny adres Harcerska 7. Dom z zapleczem restauracyjnym wybudował w końcu XIX w. prawdopodobnie Adolf Melzer, a przed I wojną światową jego właścicielem był Fritz Kamiński. Lokal ten już nie istnieje, choć, zmieniając się, trwał przez blisko wiek. W okresie II Rzeczypospolitej jego właścicielami byli kolejno Karol Hernes, Stanisław Knechtel, a od końca lat 30. Teofil Świderski (przez pewien czas formalnie lekarz powiatowy w Rybniku Feliks Biały). W Polsce Ludowej mieściła się tu Restauracja „Popularna” WSS „Społem”, a dawnej części restauracyjnej kino „Pionier”.
Marian Torzewski




Spotkanie po latach, czyli sobota u „Sienkiewicza”


Galeria - II Powszechny Zjazd Absolwentów»


Takie wydarzenie nie zdarza się często. II Powszechny Zjazd Absolwentów i Wychowanków Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. Henryka Sienkiewicza we Wrześni odbył się 7 czerwca 2008 roku, zebrał ponad 700 osób i był z pewnością jedną z największych imprez w długoletniej historii Szkoły.

Rozpiętość wieku uczestników Zjazdu, którzy pojawili się w Liceum przy ulicy Witkowskiej 1 w sobotni dzień była ogromna – od dziewiętnastu do dziewięćdziesięciu jeden lat. Już od godziny dziewiątej mogli oni odbierać identyfikatory i upominki w specjalnych punktach rozstawionych wzdłuż szkolnego ogrodzenia.

Zjazd rozpoczął się nabożeństwem w parafii farnej, po którym nastąpił uroczysty przemarsz – któremu przewodziła Wrzesiński Orkiestra Koncertowa WOK – ulicami miasta do Liceum. Tam mogły zarejestrować się osoby, które nie zrobiły tego wcześniej, by po odebraniu identyfikatorów wejść na teren szkoły.

Część oficjalną Zjazdu prowadziło dwoje absolwentów – Martyna Borowczyk (‘08) i Szymon Paciorkowski (‘06). Wbrew obawom publiczności, wystąpienie, choć długie, nie okazało się nużące; największym problemem było słońce, przed którym niektórzy z absolwentów zasłaniali się papierowymi torbami po upominkach.

W czasie tak ważnej dla historii Szkoły uroczystości nie mogło zabraknąć przemówień – wystąpili gospodarze Zjazdu: Starosta Powiatu Wrzesińskiego, Dionizy Jaśniewicz (‘75) i Dyrektor LO Zenon Suchorski. Wśród zaproszonych absolwentów i gości znaleźli się m.in.: Krystyna Poślednia (‘76), Członek Zarządu Województwa Wielkopolskiego, Burmistrz Miasta i Gminy Września, Tomasz Kałużny, Prokurator Krajowy, Marek Staszak (‘76), Dyrektor Departamentu Edukacji i Nauki Urzędu Marszałkowskiego, Arleta Nowak (‘81), Naczelnik Wydziału Oświaty Starostwa Powiatowego, Bożena Nowacka. W czasie Zjazdu w imieniu Marszałka Województwa Wielkopolskiego, Marka Woźniaka, Krystyna Poślednia przekazała Liceum na ręce absolwentów Szkoły: Ewy Dadaczyńskiej-Nowaczkiewicz (‘56), Czesławy Kaczyńskiej-Koralewskiej (‘57), Joanny Fiałkowskiej-Wobszal (‘79) oraz Filipa Kwiatkowskiego (‘90) Odznakę Honorową za Zasługi dla Województwa Wielkopolskiego. Odznaka została następnie wręczona Panu Dyrektorowi Suchorskiego.

W części oficjalnej odczytano: list najstarszego absolwenta, Pawła Mielcarka (‘35) oraz pismo od Jego Ekscelencji Księdza Biskupa Siedleckiego Zbigniewa Kiernikowskiego (‘64). W imieniu Szkoły Dyrektor Suchorski, Małgorzata Bielska (‘74) i Teresa Jabłońska wręczyli Medale za Zasługi dla Liceum: Dionizemu Jaśniewiczowi, Marianowi Torzewskiemu (‘67) i Jadwidze Zdrojewskiej. Kwiatami obdarowano najstarszych z przybyłych absolwentów: Jerzego Giżewskiego (’37), Urszulę Barzykową (‘39) i Leona Goździewicza (’39), który zabrał głos, przemawiając w imieniu najstarszych wychowanków Liceum. Na zakończenie prowadzący zaprosili do wysłuchania utworów: „Pijmy wino za kolegów” w wykonaniu Waldemara Grześkowiaka (‘77) oraz „Dziwny jest ten świat” i „Niech żyje bal” zaśpiewanych przez Joannę Dolatę (‘07).

Gdy część oficjalna dobiegła końca, uczestnicy Zjazdu udali się na zwiedzanie starych licealnych murów oraz do ogrodów szkolnych, by porozmawiać z przyjaciółmi ze szkolnej ławy. Czas uprzyjemniały im występ licealnego zespołu „Szafir” oraz konkursy. Wśród nich znalazły się m.in.: na najliczniej reprezentowany rocznik: procentowo zwyciężył rocznik ’52 z kolei liczebnie – ’78 oraz najliczniejszy klan rodzinny uczęszczający do LO – zwycięzcami okazali się Grażyna i Adam Dopierałowie, którzy reprezentowali aż 12 osób ze swojej rodziny. Absolwenci mieli możliwość swobodnych wypowiedzi w Hyde Parku, a także mogli zapisać się do Towarzystwa Absolwentów i Przyjaciół Liceum Ogólnokształcącego im. Henryka Sienkiewicza we Wrześni.
Na terenie całej Szkoły zwiedzić można było liczne wystawy poświęcone dawnemu i współczesnemu życiu Liceum oraz patronowi – Henrykowi Sienkiewiczowi. Każdy mógł obejrzeć kroniki szkolne sprzed lat oraz wpisać się do Księgi Pamiątkowej Szkoły. Uruchomione zostało także biuro prasowe.

W biurze prasowym w pewnym momencie przedstawicieli szkolnej prasy odwiedził Pan Jan Koralewski. Opowiedział on młodym dziennikarzom rozmaite anegdotki ze swojego życia, pokazując jednocześnie, w jak wielu miejscach można napotkać osoby, których przeszłość wiąże się z Liceum (jednego z absolwentów spotkał w Japonii, gdzie gościł na osobistej audiencji u cesarza Akihito). W biurze prasowym rozpoznał – z głośnym okrzykiem: „niech mnie drzwi ścisną!” – swoją dawną klasę i zaczął, skądinąd bardzo ciepło, wspominać swojego wychowawcę, Pana Profesora Jana Polniakowskiego, zwanego „Gajorem”. Ów profesor, znany z całkowitej powagi, podobno uśmiechnął się tylko raz, gdy Pan Jan wyłożył mu teorię o większej i mniejszej połowie (pochodzących z dwóch, różnych rozmiarów, całości). Ponadto zdarzyło zacnemu nauczycielowi, że w pokoju profesorskim zapytano o „profesora Gąsiora”, na co ten zareagował słowami: „Ja się nazywam Polniakowski, przezywają mnie Gajor, ale to nie jest poprawne po polsku, poprawnie jest „Gąsior”…”. Po maturze delegacja klasowa, w której był Pan Koralewski, udała się do swego profesora, by go pożegnać. Ten uraczył ich winem, które – z braku kieliszków – pito z lichtarza.

Takie oraz inne anegdotki krążyły wśród dawnych wychowanków Szkoły do późnego wieczora. Część roczników udała się do wynajętych wcześniej restauracji, część została na terenie szkoły, dyskutując do późna, uczestnicząc w tańcach odbywających się w ogromnym namiocie i śpiewając w kole zgromadzonym wokół ogniska. Rzadko zdarzają się okazje do tak licznych spotkań z dawnymi koleżankami, kolegami i oczywiście gronem profesorskim, więc uczestnicy Zjazdu byli szczęśliwi, że mogli w nim uczestniczyć.

W organizację Zjazdu zaangażowane były Dyrekcja i Grono Profesorskie Szkoły, jej Pracownicy, a także liczni Absolwenci i Uczniowie. Sądzę, że należą im się ogromne podziękowania za to, że tylu osobom zapewnili podróż sentymentalną do swojej Alma Mater.
Anna Gołębiowska (‘08), 23.06.2008.